Debatę nad kandydatami na urząd Prezydenta RP można już teraz podzielić na tę sprzed wygranej Trumpa i na tę po wygranej. I tak jak w Platformie widać nerwowość od tego momentu tak dla Prawa i Sprawiedliwości ten scenariusz jest niemal naturalny – z Republikanami mamy przecież wiele wspólnych punktów, zarówno w polityce zagranicznej, jak i w kwestiach wartości. Dla Koalicji Obywatelskiej, jest to jednak ogromny kłopot. Przez lata wyśmiewali Trumpa, nazywając go zagrożeniem, a teraz muszą zmierzyć się z jego reelekcją i własnymi słowami. Wpisy pełne pogardy w Internecie znikają w pośpiechu, jakby mieli nadzieję, że internetowa pamięć jest równie ulotna, jak ich obietnice wyborcze.
W Platformie po ogłoszeniu prawyborów trwa więc bratobójcza walka, a w jednym z programów, emitowanym przez stację której skrót niektórzy rozwijają jako „Tusk Vision Network”, padło pytanie o pochodzenie żony Sikorskiego, Anne Applebaum. Jest bowiem Amerykanką o żydowskich korzeniach. Pytanie wywołało burzę bo przecież jak można tak pytać i to jeszcze głosy krytyczne co do jej pochodzenia pochodzą od członków tak bardzo tolerancyjnej formacji. Ale drodzy Państwo, dyskusja nad potencjalną polską pierwszą damą nie powinna się koncentrować wokół jej pochodzenia, a wokół tego, jak Applebaum przez lata pisała o Trumpie. Jeszcze niedawno porównywała go do Stalina i Hitlera, nazywała go zagrożeniem. To nie była jednorazowa krytyka – Applebaum przez lata popełniła wiele obraźliwych tekstów wymierzonych w Trumpa i Republikanów. Jak więc duet Sikorski-Appelbaum chciałaby zbudować relacje z amerykańską parą prezydencką, którą przez lata demonizowała?
Dla porównania, Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą doskonale budowali relacje z Trumpem. Ich spotkania opierały się na wzajemnym szacunku i pragmatyzmie, co miało realny wpływ na wzmocnienie polsko-amerykańskich więzi. Dzięki tym relacjom Polska rozwijała strategiczny sojusz w NATO osiągając szereg korzyści politycznych, gospodarczych i szczególnie teraz ważne wsparcie w zapewnieniu bezpieczeństwa.
Sikorski i Applebaum to zupełnie inna historia. Zamiast budować mosty, ich obecność w Pałacu Prezydenckim mogłaby je skutecznie zniszczyć. Po latach krytyki Trumpa, ich wybór na parę prezydencką mógłby poważnie skomplikować relacje Polski z USA. Zamiast budować zaufanie i współpracę, mogliby tylko pogłębiać podziały. Polska, stojąc przed wyzwaniami geopolitycznymi, nie może sobie pozwolić na ryzyko zniszczenia relacji z najpotężniejszym sojusznikiem.