Rząd Tuska przypomina Titanica na ostatnich metrach przed zderzeniem z górą lodową. Orkiestra gra, pasażerowie jeszcze tańczą, ale w kotłowni już czuć panikę. Nawet najbardziej zagorzali zwolennicy tej ekipy zaczynają dostrzegać, że za sterem nie stoi odpowiedzialny kapitan, a raczej grupa gapowiczów, którzy nie tylko nie umieją prowadzić statku, ale nawet nie wiedzą, w którą stronę płyną.
Weźmy choćby Minister Edukacji Barbarę Nowacką, która opowiada o tym jak „polscy naziści” wybudowali w Polsce obozy koncentracyjne. Przejęzyczenie? Nie sądzę, skoro to „przejęzyczenie” napisane było w materiałach i minister odczytała je z kartki…
Idźmy dalej. Kolejna gwiazda tej ekipy – minister Kotula przez lata podawała się za magistra, choć takiego tytułu nie posiada. Nawet doktorat już robiła. Na Collegium Humanum? Jeśli nawet we własnym CV nie potrafi utrzymać prawdy, to jaką wiarygodność ma przed wyborcami? Ostatnio nawet, nie mając chyba świadomości, że jest nagrywana powiedziała, że temat zmiany płci jest ważny, ale nie będzie podejmowany przed wyborami prezydenckimi.
Tymczasem minister Kierwiński – ten od pogłosu na święcie strażaków – przyjeżdża na tereny powodziowe i robi, co może – czyli głównie zdjęcia i konferencje. Ludzie stracili dobytek, a on oferuje im frazesy, jakby to miało odbudować ich domy. Ministerstwo Obrony Narodowej gubi miny przeciwpancerne, które odnajdują się w sklepie z meblami, a sprawa wychodzi na światło dzienne po pół roku. Nie rządzenie zatem a ratowanie wizerunku tej ekipy staje się codziennym najważniejszym ich zajęciem.
A skoro już o wizerunku mowa – minister Leszczyna, minister Zdrowia, która naobiecywała jak uzdrowi polską opiekę zdrowotną, odpowiada teraz za coraz dłuższe kolejki do lekarzy, cięcia w finansowaniu badań i leków… ale co zrobić, jak wzięła resort, którego tak naprawdę nie chciała, ale chęć posiadania na drzwiach tabliczki „minister” przeważyła nad kompetencjami. Gdy do tego dochodzi minister Hennig-Kloska, która powodzianom zaoferowała oprocentowane pożyczki, a lobbystom z Niemiec interes życia można odnieść wrażenie, że rządzący do Polaków mają stosunek wręcz lichwiarski.
Rządu, który jest polityczną szopką – z ministrami od gaf, ministrem od pozorów i ministrem od fałszywych tytułów. A Tusk? Niczym reżyser tego chaosu, stoi na mostku kapitańskim i udaje, że wszystko idzie zgodnie z planem. Tusk na to ma jednak receptę. Igrzyska dla najbardziej zagorzałych swoich wyznawców. Areszty, łapanki, rozliczenia pisowców… którzy tym statkiem umieli zawiadywać. Pytanie tylko – jak długo pasażerowie tego okrętu będą wierzyć, że nie idą na dno?