Polska, jako największa ofiara II Wojny Światowej poniosła niewyobrażalne straty ludzkie i materialne. Miliony naszych rodaków zginęły, a nasz kraj został zniszczony. Jednak paradoksalnie, to właśnie Polska, będąca ofiarą tych wydarzeń, została postawiona w sytuacji, w której musi finansować utrzymanie miejsc pamięci po niemieckich obozach koncentracyjnych, takich jak Auschwitz-Birkenau, Treblinka, Sobibór i dziesiątki innych w tym obozów pracy przymusowej i miejsc represji.
Dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, Wojciech Konończuk zwrócił niedawno temu uwagę na to, że w ostatniej dekadzie budżet tylko ośmiu polskich instytucji działających w byłych niemieckich obozach śmierci wynosił 1,16 mld zł. To ciężar jaki ponosi dziś polskie państwo. Takich miejsc w Polsce są dziesiątki, jeśli nie setki. Jak to jest więc możliwe, że kraj, który z niemieckich rąk doświadczył tak ogromnej tragedii, ma teraz ponosić koszty związane z upamiętnieniem przodków, którzy zostali ofiarami zbrodni przeciwko ludzkości? To pytanie zadaję sobie nie tylko ja, ale myślę, że także wielu Polaków. Wydaje się naturalnym przecież, że powinniśmy być wspierani w utrzymaniu tych miejsc przez spadkobierców twórców tej tragedii, a nieobarczani dodatkowym ciężarem finansowym.
W odpowiedzi na tę oczywistą niesprawiedliwość, postanowiłem wystąpić z pytaniem do Komisji Europejskiej. Opierając się na zapisach przegłosowanej w 2019 roku rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie znaczenia europejskiej pamięci historycznej, w której wzywa się Komisję, aby skutecznie wspierała projekty dotyczące pamięci historycznej i pamięci o przeszłości w państwach członkowskich zapytałem o stanowisko Komisji w sprawie ubiegania się o finansowanie utrzymania miejsc pamięci zbrodni totalitarnych z II wojny światowej przez tych, którzy te totalitaryzmy wprowadzali. Dlaczego to ofiara ma ponosić całkowity koszt? Liczę, że instytucje europejskie czują odpowiedzialność za zachowanie pamięci o historycznych zbrodniach. To nie tylko kwestia moralna, ale również fundamentalna sprawa dla przyszłości jedności Europy. Utrzymanie miejsc pamięci nie powinno obciążać jedynie tych, którzy zostali skrzywdzeni.
Nasza historia to nie tylko zbiór dat i faktów, ale również pamięć o cierpieniu i ofiarach. Wspieranie Polski w tej kwestii to krok w stronę uznania naszej historii i wartości, jakie ze sobą niesie. Wierzę, że ta inicjatywa skłoni instytucje europejskie do refleksji i działania na rzecz sprawiedliwości. Liczę, że w efekcie uda się wywrzeć presję na tych którzy winni ponosić koszt swojej polityki sprzed lat. Nie możemy pozwolić, aby pamięć o ofiarach obciążona była dodatkowym ciężarem. To nasz obowiązek jako społeczeństwa, aby bronić prawdy historycznej i zapewnić, że pamięć o przeszłości będzie chroniona dla przyszłych pokoleń.