W sercu Europy, zbudowanej na wartościach takich jak sprawiedliwość, godność i prawa człowieka, żyją dziś miliony osób z bliznami przeszłości. Ofiary historycznych konfliktów, zwłaszcza II wojny światowej, nadal czekają na sprawiedliwość. To jeden z najpoważniejszych problemów moralnych i prawnych Unii Europejskiej, który wciąż nie doczekał się należnej uwagi.
W Polsce, Grecji czy we Włoszech wciąż żyją ludzie, którzy doświadczyli wojennych okrucieństw – stracili bliskich, domy i zdrowie. W Polsce ponad dwa miliony osób mogłoby podjąć roszczenia wobec Niemiec za doznane cierpienia, lecz od dekad słyszą, że nie ma takiej możliwości.
Paradoks współczesnego systemu prawnego polega na tym, że choć międzynarodowe prawo przyznaje ofiarom konfliktów prawo do sprawiedliwości i rekompensaty, w praktyce pozostają oni bezradni. Deklaracje ONZ, unijna Karta Praw Podstawowych czy zasady sprawiedliwości tranzycyjnej podkreślają prawo każdego do sądu. Niestety, ofiary II wojny światowej nie mogą z tego prawa skorzystać z powodu doktryny immunitetu państwa i ograniczeń jurysdykcyjnych. Międzynarodowe trybunały, takie jak MTŚ czy ETPC, nie mają kompetencji do rozpatrywania spraw z czasów II wojny światowej.
To sytuacja głęboko niesprawiedliwa i niemoralna. UE, która tak wiele mówi o pamięci historycznej, zdaje się zapominać o tych, którzy nadal cierpią jej konsekwencje. Pielęgnujemy miejsca pamięci, lecz ignorujemy potrzeby żyjących ofiar.
Nie chodzi wyłącznie o odszkodowania, ale także o podstawowe poczucie sprawiedliwości. Jak możemy mówić o europejskich wartościach, jeśli miliony ludzi są wykluczane z dochodzenia swoich praw? To pytanie powinno poruszyć nie tylko obywateli, ale przede wszystkim decydentów Unii.
Podczas spotkania z nowym Komisarzem UE ds. demokracji, wymiaru sprawiedliwości i praworządności, Michaelem McGrathem, wręczyłem list, apelując o podjęcie działań umożliwiających ofiarom wojny dochodzenie swoich praw. Tylko współpraca i odwaga polityczna pozwolą nam zbliżyć się do ideałów, na których budowano Unię Europejską.
Europa potrzebuje działań wykraczających poza symboliczne gesty. Ofiary historii zasługują na wsparcie, by naprawić krzywdy i przypomnieć, że sprawiedliwość nie ma daty ważności. Jeśli Europa chce być wspólnotą wartości, musi zacząć od obrony tych, których prawa zostały pogwałcone.